Wyprodukowany w Poznaniu, z silnikiem z Ursusa, zakupiony w Piastowie, zaparkował w Szczecinie. Jeden z niewielu zachowanych tarpanów w wersji strażackiej trafił właśnie do tamtejszego Muzeum Techniki i Komunikacji.  

 

Samochód w dobrej kondycji i o własnych siłach dojechał do Muzeum Techniki i Komunikacji Zajezdnia Sztuki w Szczecinie i od razu trafił na wystawę. Ten egzemplarz tarpana rozpoczął służbę w Kopalni Węgla Kamiennego w Knurowie, później jeździł w barwach Państwowej Straży Pożarnej w Knurowie, a na koniec w Ochotniczej Straży Pożarnej w Szczygłowicach. „Ten samochód jest jedynym zachowanym – w takim stanie – tarpanem pożarniczym. Auto kupiliśmy w Muzeum Motoryzacji i Techniki w Piastowie”, czytamy w komunikacie Muzeum Techniki i Komunikacji Zajezdnia Sztuki w Szczecinie.  

Samochód został wyprodukowany w 1991 r. i jest wyposażony w trzycylindrowy silnik diesel Perkinsa o pojemności 2500 cm³ i mocy 42 KM przy 2500 obr./min wyprodukowany w Ursusie. Początkowo wszystkie tarpany napędzane były silnikami benzynowymi M-20 lub S-21 (z Warszawy) o pojemności 2120 cm³. Jak pisze w książce „Auto-Moto PRL” Adam Zakrzewski „dążenie do zastosowania nowego silnika doprowadziło do uruchomienia produkcji tarpanów F233 z jednostkami napędowymi Fiata 125p. Poprawiło to dynamikę i ekonomiczność samochodu, ale wydatnie zmniejszyło trwałość silnika, zbyt przeciążonego dużą masą auta.” 

Przestarzałe konstrukcje jednostek napędowych pochodzących z Warszawy i awaryjny silnik Fiata zmobilizowały projektantów, by w 1983 r. zwrócić się w kierunku koncepcji silnika wysokoprężnego. „Niestety, polskie zakłady nie były w stanie dostarczyć odpowiedniej jednostki. Wybór padł więc na trzycylindrowy silnik z… ciągnika rolniczego, produkowany na licencji Perkinsa przez Zakłady Mechaniczne „Ursus”, pisze Adam Zakrzewski. Silnik o dużej masie i małej mocy wymagał wielu przeróbek ramy i zawieszenia, a jedyną zaletą wyposażonego w niego modelu tarpana było niskie zużycie oleju napędowego ok. 7,5 l/100 km.