Jego nazwę zaproponował konstruktor nadwozi Julian Kamiński. Nowy samochód dostawczy miał zastąpić nieekonomicznego Lublina – 51. I godnie zastąpił. W ciągu niemal 40 lat z taśm produkcyjnych zjechało 587,5 tys. żuków w różnych wersjach nadwoziowych.

Początki Żuka sięgają 1956 r., kiedy to ekipa Władysława Gomułki dała projektantom z lubelskiej Fabryki Samochodów Ciężarowych pod kierownictwem inż. Stanisława Tańskiego zielone światło do prac nad projektem nowego auta dostawczego. Dalej jak czytamy na stronach Muzeum Historii Polski „historia narodzin Żuka w charakterystyczny sposób wiązała się z ważnymi świętami państwowymi PRL. 1 maja 1958 r. odbyła się premiera modelu pokazowego (skrzyniowego). Samochód spodobał się, zatem 22 lipca 1959 r. (a faktycznie 24 lipca) przystąpiono do seryjnej produkcji.”

Żuk zbudowany był na podwoziu Warszawy. Ze względu na swą długość nadawało się ono także do małych samochodów ciężarowych. Powstało wiele wersji. Oprócz tych skrzyniowych były także z pełnym zabudowanym nadwoziem (furgon), pasażerskie (sześcioosobowy towos i dziesięcioosobowy mikrobus), dla straży pożarnej i pogotowia technicznego. W 1995 r. powstał nawet pomysł wykorzystania połączonych dwóch Żuków jako minipociągu (drezyny) dla 14 osób. Zbudowano jednak tyko prototyp. Produkowane w lubelskiej FSC auta szybko trafiły na zagraniczne drogi m.in. do ZSRR, NRD, Grecji, Norwegii, Kolumbii, Nigerii czy Egiptu. Jak czytamy w wydanej w 2011 r. monografii „Samochody w PRL-u” „na zamówienie Egipcjan w 1966 r. zbudowano żuka A14, który miał służyć jako mała straż pożarna. Produkcję tych samochodów uruchomiono również pod Kairem, gdzie samochód nosił nazwę… ramzes. Do dziś go można jeszcze spotkać na egipskich drogach.”

Samochód z Lublina na stałe wpisał się w krajobraz polskich miast w czasach socjalizmu. „Był bardzo popularny i potrzebny, a wykorzystywano go w różny sposób. Przewijał się również w kadrach wielu filmów – dłużej można go było oglądać m.in. w „Zmiennikach”. To właśnie żukiem jeździła Kasia Piórecka, główna bohaterka, zanim zapragnęła zostać taksówkarzem” czytamy w „Samochodach z PRL-u”. Powoli stawało się jednak jasne, że żuk nie należy do samochodów nowoczesnych i w dłuższej perspektywie nie będzie mógł konkurować z zachodnimi autami z tego segmentu. „Podejmowano więc próby nawiązania współpracy z General Motors w zakresie produkcji samochodu licencyjnego. Niestety bez efektu. Od 1993 r. równolegle z Żukiem produkowanego skonstruowanego w FSC jego następcę – Lublina – 33”, pisze w książce „Auto Moto PRL” Adam Zakrzewski. Ostani z żuków z fabryki wyjechał 13 lutego 1998 r. by od razu trafić do zakładowego muzeum.         

Jej losy, a tym samym losy samego Żuka można było poznać podczas wystawy „Historia przemysłu motoryzacyjnego Lublina”, która do kwietnia prezentowana była na Politechnice Lubelskiej. Na 46 planszach przedstawiono historię takich przedsiębiorstw jak Lubelskie Zakłady Mechaniczne Plage i Laśkiewicz, Fabryka Samochodów Ciężarowych, FS, Daewoo, Intrall, Honker oraz spółka Ursus. Ekspozycję uzupełniły ciekawe eksponaty np. silnik 4C90 samochodu Lublin oraz oryginalne części samochodu Żuk, a także motocykle udostępnione przez Strefę Historii Miejskiego Ośrodka Kultury w Świdniku, m.in. WSK 350, WSK M 26 112 oraz WSK „Kos”. W naszej galerii prezentujemy plansze z wystawy opracowane z wykorzystaniem zdjęć pochodzących ze zbiorów Archiwum Państwowego w Lublinie oraz Archiwum FSC w Lublinie.