Pierwszy sekretarz KC PZPR Władysław Gomułka podczas rozmów z Leonidem Breżniewem sugerował kupno licencji na samochód osobowy we Francji. Gdyby tak się stało w latach 60 z taśm produkcyjnych w Polsce zjeżdżałoby zapewne Renault 8 a nie Fiat 125.

Rafał Skórski

W pierwszej połowie lat 60 decydenci radzieccy już wiedzieli, że w kwestiach motoryzacyjnych nie są w stanie sobie poradzić samodzielnie. Podjęli więc decyzję o zakupie licencji za „żelazną kurtyną”. Ówczesny przywódca Związku Radzieckiego Leonid Breżniew konsultował z szefami innych państw bloku komunistycznego którego producenta samochodów wybrać. Pierwszy sekretarz KC PZPR Władysław Gomułka sugerował mu francuski koncern Renault. PRL-owski notabl choć do indywidualnej motoryzacji był niezwykle negatywnie nastawiony (kiedyś wypalił: „Niech ludzie myślą o pracy, a nie o odpoczywaniu. A jeździć to mogą autobusami.”) podczas prowadzonych 30 października 1965 r. w Puszczy Białowieskiej na Białorusi polsko-radzieckich rozmów mówił Breżniewowi, że „Renault to przemysł państwowy, broni się przed Amerykanami. To dobry samochód, a taka współpraca miałaby również sens polityczny.” Ostatecznie Związek Radziecki nabył licencję od Fiata opiewającą na model 124. Gdyby nie ten ruch Gomułka nigdy nie wyraziłby zgody na kupno od koncernu z Turynu licencji na Fiata 125. Jeśli radziecki przywódca posłuchałby towarzysza „Wiesława” to zarówno w ZSRR jak i Polsce produkowany byłby zapewne Renault 8. Tak się stało w dwóch innych krajach komunistycznych. W Rumunii model ten był wytwarzany pod marką Dacia 1100, a w Bułgarii jako Bulgarrenault. Być może gdyby do tego doszło inaczej też potoczyłaby się historia polskiego sportu motorowego. Ósemka w wersji Gordini była bowiem samochodem zdecydowanie lepiej nadającym się do rajdów niż fiat 125p. W takim aucie w 1968 r. załoga Krzysztof Komornicki i Zygmunt Wiśniowski wygrała Rajd Polski. 

Notatka z rozmów polsko-radzieckich w Puszczy Białowieskiej na Białorusi sporządzona w kancelarii Biura Politycznego KC PZPR

30 października 1965 r. godz 11

Leonid Breżniew: Jak traktujemy problem samochodów osobowych? Mamy 45 tys. Moskwiczów, niezłe wozy – typu Fiata 1100 – oraz 35 tys. Zaporożców. I to całe nasze bogactwo. O Wołdze nie mówię, bo tych produkujemy niewiele. W metalu wynosi to – np. Moskwicz – 780 kg, tzn. Na wyprodukowanie 1 mln takich samochodów a potrzeba ok. 1 mln. Ton metalu. W bieżącym roku będziemy mieli 90 mln ton metalu. To dla nas nie byłoby problemem, ale trzeba pójść na szeroką kooperację i wtedy będziemy mieli potrzebną ilość samochodów. Rozumiem, że gdy nie ma metalu, nie ma o czym mówić. Sprzedajemy samochody po cenie 45 tys. starych rubli, koszty własne wynoszą 19 tys., a jeśli będzie 1 mln samochodów będą kosztowały niewspółmiernie taniej – ok. 25 tys. starych rubli. Gdybyśmy teraz jednak dali takie zadanie naszym planistom, nie zrobią, będą utyskiwać, że nie mają metalu. Trzeba na nich z kijem wtedy się odważą. Chodzi o to by wybrać odpowiedni typ silnika, kupić licencję, ustalić kto ile ma płacić i przez określoną ilość lat wykonywać konkretną rzecz, a potem z tego miliona samochodów będzie miał taką a taką ilość. A tymczasem Bułgarzy chcą własną fabrykę budować.

Władysław Gomułka: Co do samochodów osobowych, to w czasie wizyty Cyrankiewicza w Paryżu Francuzi wykazywali duże zainteresowanie współpracą w tej dziedzinie – Renault i inni. Może by wam warto było porozmawiać z nimi. Renault to przemysł państwowy, broni się przed Amerykanami. To dobry samochód, a taka współpraca miałaby również sens polityczny.

Leonid Breżniew: Amerykanie skupili wszystkie siły, prócz włoskiego Fiata i francuskiego Renaulta.

Władysław Gomułka: Nasz radca handlowy w Paryżu mówił, że Francuzi mają scentralizowany eksport węgla. Amerykanie dali już 100 tys. dolarów łapówek, żeby to sobie zabezpieczyć.

Józef Cyrankiewicz: W ciągu pięciu lat oddali już Amerykanom 200 mln dolarów za węgiel. A za amerykańskie łapówki kupują sobie Jaguary.

Leonid Breżniew: My np. mamy diamenty, a sprzedać nie możemy. Mają monopol na cały świat.

Władysław Gomułka: Mówimy o samochodach osobowych, ale pod tym względem przynajmniej w jakimś stopniu każdy kraj jest zaangażowany, ale jak chodzi o samochody ciężarowe, to tutaj jest zupełna biała plama. Trzeba zaczynać produkcję. W tej dziedzinie łatwiej jest rozpocząć kooperację, rozmieszczać inwestycje, ustalać kierunki. My też produkujemy 29 tys., ale o różnym ciężarze, ale ciężkich samochodów nie mamy. A można wprowadzając kooperację, doprowadzić do tego, by 75 proc. części samochodowych produkować dla ciężkich samochodów do 12 ton. Można zrobić unifikację części, o ile by to ułatwiło pracę. Tu jest szerokie pole dla kooperacji. Można by np. podwyższyć podwozie, żeby samochód mógł jeździć przez zaspy. Będziemy rozmawiali z Fiatem, a warto by wcześniej znać zdanie i waszych specjalistów, żeby od razu odpowiednio stawiać sprawę. Spotykamy się z nimi już w przyszłym tygodniu.

Leonid Breżniew: Tak, takie to są sprawy.