Polskim Fiatem 125p jeździli nie tylko kierowcy nad Wisłą, ale także w 77 innych krajach. Można go było spotkać nawet na Komorach, Fidżi i w Hong Kongu. W trakcie całego okresu produkcji za granicę trafiło niemal 600 tys. egzemplarzy tego modelu.

Rafał Skórski

Wytwarzany na Żeraniu w latach 1967-1991 Polski Fiat 125p trafiał nie tylko do tzw. demoludów ale także do Europy Zachodniej. Popularne “kanciaki” były sprzedawane w większych bądź mniejszych partiach na wszystkie kontynenty. W 1971 r. produkcja modelu przekroczyła 60 tys. sztuk. Wtedy też ruszył eksport. Najpierw do krajów socjalistycznych z których trzy – Czchosłowacja, Węgry i Niemiecka Republika Demokatyczna stały się największymi regularnymi odbiorcami. Jak pisze w wydanej w 1977 r. książce pt. “Fiat” Andrzej Władyka “mimo niezwykle ostrej konkurencji, FSO za pośrednictwem POL-MOT-u zdobywa trudne i wymagające rynki zachodniej Europy wśród których Francja i RFN zajmują czołowe miejsca. Polskie Fiaty są na szosach całej Europy nie wyłączając Islandii i Wysp Kanaryjskich”.

Ostatecznie spośród krajów Europy Zachodniej największym importerem Polskiego Fiata 125p okazała się Anglia. Trafiło tam w sumie 48370 sztuk tego modelu. W czołówce były także wspomniana Francja (27663 sztuk), Grecja (14616 sztuk) i Finlandia (11561 sztuk). Choć początki wydawały się obiecujące eksportowym rajem dla FSO nie stał się RFN. Sprzedano tam łącznie tylko 8864 egzemplarze dużego fiata. Niemców wyprzedzili nawet Belgowie, którzy kupili 10820 sztuk. Innymi państwami zza “żelaznej kurtyny” po drogach których jeździł produkowany w PRL samochód były m.in. Holandia (5746 sztuk), Dania (5631), Norwegia (2377), Austria (2250) i Szwajcaria (1005). Ciekawym przypadkiem były wymienione przez Andrzeja Władykę Wyspy Kanaryjskie na które trafiło aż 1012 sztuk Polskiego Fiata 125p, czyli niewiele mniej niż np. na sojuszniczą, socjalistyczną Kubę (1229).

Z czasem zwiększył się udział w eksporcie krajów pozaeuropejskich. “Duże dostawy kierowane są do Iraku, Pakistanu, Egiptu, Libanu i innych krajów Trzeciego Świata”, pisze w swojej książce Andrzej Władyka. Kilka państw uruchomiło nawet montownie Polskich Fiatów. FSO dostarczała do nich tzw. standardy, czyli niezmontowane zespoły samochodowe przy czym niektóre części nie były objęte dostawą z Polski i pochodziły z produkcji lokalnej kraju przeznaczenia. Tego typu współpraca realizowana była z zakładami w Egipcie i Kolumbii (kraje te były licencjobiorcami Fiata) oraz Indonezji i Tajlandii. W Egipcie w ten sposób do nabywców trafiło w sumie 21699 sztuk 125p, a w Kolumbii 14875 sztuk. Montaż w Tajlandii i Indonezji odbywał się w mikroskali w związku z czym lokalne zakłady opuściło odpowiednio 1873 i 386 egzemplarzy Polskiego Fiata.

Największym partnerem FSO były jugosłowiańskie zakłady “Crvena Zastava”, których produkcja również opierała się na licencjach Fiata. “Zasady współpracy to specjalizacja każdej ze stron w produkcji niektórych zespołów, wytwarzanych na potrzeby obu partnerów. Ponadto FSO dostarcza dla Zastavy standardy samochodu 125p”, pisze we “Fiacie” Andrzej Władyka. W ramach tej współpracy do Jugosławii trafiło 114526 “kanciaków”. Druga na liście importerów Czechosłowacja kupiła ich 82662, a trzecie Węgry 67887. Eksport do innych europejskich krajów socjalistycznych wyniósł odpowiednio: Bułgaria – 46500, NRD – 43340. Do Związku Radzieckiego trafiły zaledwie 23 sztuki Polskiego Fiata, gdyż kraj ten produkował na mocy włoskiej licencji samochód z tego samego segmentu WAZ 2101 (Fiat 124). Nie powiódł się także eksport na inny ogromny rynek jakim były Stany Zjednoczone. Na amerykańskie drogi miał być przeznaczony Polski Fiat 125p w wersji pickup. Wysłano nawet 12 egzemplarzy, ale temat współpracy ostatecznie upadł w 1980 r.