Jak wygląda enerdowski samochód dla ludu po dachowaniu? Ile zostaje z niego po zezłomowaniu przy użyciu prasy hydraulicznej? Tego wszystkiego można się dowiedzieć odwiedzając muzeum Die Welt der DDR w Dreźnie.  

Rafał Skórski

Ten żółty trabant ma wyjątkową historię. Zaczęła się ona, gdy dwaj mieszkańcy Drezna – ojciec i syn – postanowili doprowadzić go stanu fabrycznego. W tym celu przeprowadzili kapitalny remont i zafundowali mu nowy lakier. Kiedy ten drugi przeprowadził się do bawarskiego miasta Neuburg an der Donau zabrał trabanta ze sobą. Jesienią 2016 r. miał nim wypadek, który wydarzył się na przecinającej las drodze między miejscowościami Ebenried i Immendorf. – Na zakręcie zza drzew nagle wyskoczył wielki jeleń. Starając się go ominąć, odbiłem kierownicą mojego ukochanego trabanta w lewo co spowodowało, że zjechał on na mokrą od deszczu drogę, następnie zsunął się z niej do rowu i przewrócił się – wspomina Stephen Neumann, właściciel kultowego „Trabiego”. 

Wydawałoby się, że kierujący powinien odnieść ciężkie rany, a nawet zginąć bo przecież „karton” przed niczym nie chroni. Nic bardziej mylnego. Stephen Neumann wyszedł z wypadku niemal bez szwanku. Z rozbitego samochodu wysiadł z zaledwie z kilkoma siniakami i niewielkimi skaleczeniami. Po krótkim postoju w Chemnitz żółty trabant trafił do mieszczącego się w Dreźnie muzeum Die Welt der DDR. Ta zlokalizowana w budynku Simmel Center przy Albertplatz placówka na powierzchni 1500m² prezentuje obszerną i wyjątkową wystawę poświęconą funkcjonowaniu obywateli w Niemieckiej Republice Demokratycznej. Przekraczając próg muzeum wyrusza się w ekscytującą podróż przez codzienne życie w Niemczech Wschodnich – od przedszkola, szkoły i pracy po takie obszary jak zakupy, wakacje, sport i wypoczynek. Dzięki szczegółowemu projektowi różne strefy tematyczne zapewniają autentyczny wgląd w życie NRD. Wystawa odzwierciedla także regionalne różnice regionu Drezna. Wśród zgromadzonych eksponatów znajduje się wiele samochodów produkowanych w państwach bloku komunistycznego, niejednokrotnie w rzadko spotykanych wersjach.

Wspomniany rozbity, żółty trabant do muzeum trafił w 2017 r. Nie lada wyzwanie stanowiło przetransportowanie go na pierwsze piętro Simmel Center, gdzie swoją siedzibę ma Die Welt der DDR. Ostatecznie po 30 stopniach schodów ważący 600 kg pojazd wniosło sześciu silnych mężczyzn zatrudnionych w drezdeńskich zakładach transportowych. To jednak nie jedyny wrak trabanta, który można zobaczyć w tym muzeum. Na wystawie prezentowany jest też zezłomowany przy użyciu prasy hydraulicznej egzemplarz tego auta. Zanim do tego doszło pojazd pozbawiony został wszystkich elementów nie wykonanych z metalu. Skalę tego co z „Trabiego” zostało pozwala ocenić zaparkowana obok czechosłowacka Skoda 105.